czwartek, 24 lutego 2011

I stało się. Zwykle znosiłam to ze stoickim spokojem, ale ostatnio działanie bloxa na androidzie (większość czasu korzystam z tabletu z androidem) tak mnie wkurza, że zdecydowałam się przenieść.

lubiłam bloxa, ale przez niedziałający edytor nie mogę zostawiać wpisów.

 

serdecznie zapraszam na nową stronę:

lilliq.blogspot.com

a tu będę zaglądać, choćby z przyzwyczajenia:D

 

Buziole

20:48, lawender-flower , Z życia wzięte
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 lutego 2011

...... Jesli jest coś co lubie bardziej od wszystkiego innego do zszamania to są to ruskie pierogi. moge jeśc kilogramami ew z niewielka przerwą na herbatkę:P

Skąd te wyznanie? :P z podziwu dla sytuacji

jedziemy z Magdą z Radomia. Głodne. Zmęczone. mówiłam, że głodne?

przy samych Jankach knajpa oferująca pychowe pierogi, udaje mi sie namówić siostrę na zatrzymanie się mimo groźby, że utkniemy w wielkich korkach w Warszawie. Wchodzimy. Przed nami ze 4 osoby. Zamawiają. My zamawiamy. Czekamy

najpierw ktoś tam dostaje coś tam. Potem Magda flaczki, wszyscy dostają wszystko po ok 15 minutach. Madzia kończy jeść. Czy powiedziałam, że wszyscy dostali? Nie. Ja nie dostałam. zaczynam się wiercić, niecierpliwić, denerwować. Kiedy w moich oczach zaczyna gościć chęć mordu, Magda delikatnie pyta kelnerkę czy długo jeszcze te pierogi. od chwili zamówienia minęło juz ponad 30 minut. Pani ze strachem w oczach ogląda się na kucharkę. Widzę ich porozumiewawcze spojżenia. Jednej drga powieka:P

moja chęć wrzasku osiąga dośc wysoki pułap. Pani bardzo przeprasza, ale karteczka jej sie zapodziała i nie zrobiły jeszcze.  (w tym momentcie chyba puszczałam parę nosem jak byk na bajkach:) )

ok. uspokajam sie widze jak leci szybko wstawić. czekamy kolejne 10 minut. Zaczynam się denerwować zaraz korki nas zatrzymaja na kolejne 2 godziny w Warszawie. Mówie juz całkiem spokojnie do Pani kelnerki czy by mogłaby zapakować bo nie mam czasu już tam siedziec i jesć. Niechętnie się zgadza. szuka pojemnika, znajduje...

w akcie desperacji rozglądam się czy będę miała czym pierogi w samochodzie skonsumować. W knajpie noże i widelce metalowe, plastików nie maja bo na wynos nie dają. Ponownie zwrazam się o pomoc do kelnerki. Ma tylko nóż plastikowy. Biorę co dają i znikam. !0 minut później w samochodzie dobieram się do pierogów. Otwieram zatłuszczony plastikowy pojemnik, walczę żeby nie paćkać wszystkiego. Udaje mi się. nabijam pieroga na nóż...

wgryzam sie z lubością......

 

 

a to pieróg z mięsem.

 

 

 

 

08:15, lawender-flower , Z życia wzięte
Link Komentarze (2) »
środa, 16 lutego 2011

 

Chodzi Anioł Stróż po świecie

sprząta po miłościach co się rozleciały

zbiera jak ułomki chleba dla wróbli

żeby nic się nie zmarnowało

listy tam i z powrotem

telefony od ucha do ucha

małe śmieszne pamiątki co były

wzruszeniem

notes z datą spotkania ukryty w czajnku

blizny po uśmiechu


żale jak pojedyńcze osy

flirtujące osły

wszystko na szpilce

to co na zawsze już się wydawało

mądrość przy końcu że nie o to chodzi

radość że się kocha to co niemożliwe

 

ks. Jan Twardowski

ostatnio mnie bierze na malowanie a z braku laku "obraz" ten powstał na wycietym "tyle" od jakiejś starej szafki:D fajna tekstura była:D

ogólnie fajna zabawa i trochę refleksji

 

wtorek, 08 lutego 2011

kolejna odsłona: Stwory ze sfory:D

od lewej: Agatka, Grzegorz, Marceli, Karol, Eustachy, Jacek :P

niedziela, 06 lutego 2011
wtorek, 01 lutego 2011

Deco wariacja :D

Misa z paper mache, butelczyna i komplet "papeteriowy" :D

dwie buteleczki

 

Wszystkie prace,
zdjęcia,
zamieszczone na tym
blogu są wyłącznie
moją własnością
(jeśli nie- wyraźnie to zaznaczam)
Kopiowanie,
wykorzystywanie,
rozpowszechnianie
i przetwarzanie
w jakikolwiek inny
sposób zdjęć,
tekstów bez mojej
zgody jest zabronione.